Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eco-Vital. Pokaż wszystkie posty
Kofeina - najlepszy przyjaciel człowieka?
Dla
jednych jest przyjemnością, dla innych zmorą. Jeżeli jesteśmy
kawoszami i nie wyobrażamy sobie dnia bez małej czarnej, pomaga nam
ona w codziennym funkcjonowaniu. Gdy po pewnym czasie chcemy z niej
zrezygnować, tracimy niemal całkowicie energię do życia. Co tak
naprawdę daje nam zawarta w kawie kofeina i jakimi mitami na jej
temat jesteśmy przesiąknięci?
Faktem
jest, że kofeina zwiększa naszą wydolność psychofizyczną.
Przyspiesza naszą przemianę materii, a co za tym idzie – wzmaga
sprawność mózgu. Z drugiej jednak strony przyczynia się do
odwodnienia organizmu, co z czasem wpływa niekorzystnie na nasze
funkcjonowanie i możliwości koncentracji. W umiarkowanych dawkach
pobudza nas do działania i pozytywnie oddziałuje na naszą pracę,
nie należy jednak przesadzać z ilością.
Na
co dzień nie zastanawiamy się nad schematem działania kofeiny.
Warto więc zwrócić uwagę na kilka istotnych szczegółów. Przede
wszystkim zwiększa ona ilość adrenaliny we krwi, jednocześnie
stymulując wydzielanie dopaminy odpowiedzialnej za odczuwanie przez
nas przyjemności. Nie ma więc co się dziwić, że po wypiciu kawy
jesteśmy o wiele bardziej zmotywowani do pracy, a także szybciej
podejmujemy skomplikowane dla nas decyzje. Jednak im większy stopień
trudności stojących przed nami zadań, tym bardziej kofeina
utrudnia nam działanie. Znajdując się pod jej wpływem odbieramy
więcej bodźców, co nie pozwala nam skupić się na gromadzeniu
dużej ilości danych. W jakich zadaniach jej spożywanie może się
przydać? W takich, które wymagają od nas twórczego myślenia i
tzw. swobody skojarzeń. Kofeina pomaga nam w swobodnym pisaniu oraz
wysławianiu się, a także w wykonywaniu nudnych, rutynowych
czynności. Trudności pojawiają się jednak, gdy stajemy przed
zupełnie nowym wyzwaniem.
Ciężko
też mówić o jednej regule oddziaływania na każdego z nas.
Osobom, które dysponują wolną przemianą materii, raczej odradza
się przyjmowanie kofeiny w dużych ilościach, ponieważ może
zwiększać ryzyko chorób serca. Inaczej jest jednak w przypadku
osób posiadających szybką przemianę materii. Spożywanie kofeiny
przez nie jest zalecane ze względu na zapobieganie niebezpieczeństwu
zachorowania na miażdżycę. Przyzwyczajamy się do niej bardzo
szybko. Na jej brak reagujemy drażliwością, bólem głowy,
niepokojem i silnymi objawami stresu. Można je złagodzić,
pijąc duże ilości niegazowanej wody. Warto także uzbroić się w
aspirynę, która zlikwiduje ból.
W stronę słońca
Winogrona to
prawdopodobnie jeden z pierwszych gatunków owoców, jakie człowiek
zaczął uprawiać. Stanowią źródło wielu niezbędnych nam
witamin i składników odżywczych, dlatego też zaleca się
spożywanie ich szczególnie w porze jesiennej. Ponadto jest to
podstawowy surowiec wykorzystywany do produkcji wina. Dlaczego warto
jeść winogrona? Opowiedzą o tym eksperci kulinarni z Eco-Vital.
Na pewno podnoszą naszą
odporność na wszelkie infekcje. Podwyższają poziom tzw. dobrego
cholesterolu, przez co zapobiegają miażdżycy. Przynoszą korzyści
naszemu sercu oraz całemu kładowi krwionośnemu ze względu na
wysoką zawartość potasu. Zawierają także łatwo przyswajalną
przez nasz organizm fruktozę i glukozę. O dobrodziejstwachpłynących z jedzenia winogron można by było napisać bardzo
wiele. Warto jednak skupić się także na ich rodzajach oraz
sposobach pielęgnacji.
Winorośl uprawia się
najczęściej na słonecznych, ciepłych i chronionych przed wiatrem
zboczach. Dobrze nasłonecznione miejsca sprzyjają odpowiedniemu
rozwojowi owoców oraz wzrostowi ich jakości. Nasz klimat doskonale
nadaje się do uprawy winogron, choć oczywiście nie wszystkich
gatunków. Przede wszystkim należy zapewnić im gliniasto –
piaszczyste podłoże, które nagrzewa się w dość szybkim tempie,
dodatkowo przepuszczając ciepło.
Wyróżniamy dwa
podstawowe gatunki. Jeżeli jesteśmy przyzwyczajeni do pysznych,
słodkich owoców po zerwaniu prosto z drzewa, powinniśmy sięgnąć
po jedną z odmian deserowych. Charakteryzują się one gęstym
miąższem oraz delikatną skórką. Sadzimy je przy podporach
mocowanych w ścianach budynków oraz wykorzystujemy jako ozdobę
murów. Możemy także uprawiać je w sposób tradycyjny, puszczając
je po drutach rozpiętych na mocno wbitych w ziemię słupkach. Są
one wytrzymałe na mróz i inne niekorzystne warunki atmosferyczne,
zimą jednak bezpieczniej jest okryć je w celu zabezpieczenia przed
niszczeniem pąków. Krótko mówiąc, odmiany deserowe, jak sama
nazwa wskazuje, najlepiej nadają się do jedzenia na surowo bądź
jako dodatki do wszelkich deserów. Dla miłośników wina najlepszym
rozwiązaniem będzie odmiana deserowo – winna, inaczej zwana
przerobową. Mamy tutaj takie gatunki jak rondo, które obficie
owocuje i daje możliwość uzyskania wysokiej jakości wina, ale
jest dużo mniej mrozoodporne. Wykazują za to dużą odporność na
choroby i różnego rodzaju grzyby.
Winogrona są na tyle
uniwersalne pod względem warunków atmosferycznych oraz walorów
smakowych, że powinny być uprawiane przez każdego, kto znajdzie na
nie odrobinę miejsca. Ich działanie do dziś wydaje się być
niedocenione. Bardzo dobrze wpływają na naszą cerę oraz
nawadniają nasz organizm. Przeciwdziałają wielu dolegliwościom
takim jak zaparcia, choroby nerek i wątroby.
Zdrów jak ryba?
O rybach wiemy
bardzo wiele. Na pewno zawierają dużą ilość nienasyconych kwasów
tłuszczowych omega-3, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania
naszego organizmu. Pełnią one kluczową rolę w procesie
odchudzania i przede wszystkim nie odkładają się w tkance
tłuszczowej. Nie wyobrażamy sobie zdrowej i pożywnej diety bez dań
rybnych. Tymczasem okazuje się, że spożywając ryby zbyt często,
jesteśmy narażeni na działanie szkodliwych substancji i związków
chemicznych.
Rtęć, bo o niej
tutaj mowa, jest jednym z najbardziej toksycznych składników
naszego środowiska naturalnego. Nawet w niewielkich ilościach może
spowodować nieodwracalne zaburzenia w funkcjonowaniu organizmów
żywych. Szczególnie narażonymi „nośnikami” rtęci są ptaki
oraz lubiane przez nas ryby. Mimo iż w Polsce poziom ich spożycia
jest stosunkowo niski, nadal jesteśmy zagrożeni. Pierwiastek ten
kumuluje się w organizmach zamieszkujących środowisko wodne. Nie
zabija natychmiast, ale wpływa niekorzystnie na płodność, a w
skrajnych przypadkach uniemożliwia reprodukcję. Dotyczy to nie
tylko zwierząt przebywających w pobliżu źródeł zanieczyszczeń.
Procesy takie jak spalanie węgla oraz wydobycie złota powodują
wydzielanie do atmosfery szkodliwych dla nas związków rtęci, a
ponadto w wielu miejscach świata jej stężenie przekracza normy
przyjęte przez międzynarodowe konwencje.
Organizmy żywe
mają problemy z usuwaniem rtęci. Z racji, że zachodzi jej
kumulacja, najbardziej zagrożone są gatunki drapieżne. Sami
jesteśmy drapieżnikami. Spożywając tuńczyka, znajdującego się
na wysokim szczeblu łańcucha pokarmowego, pochłaniamy wyższą
zawartość pierwiastka w porównaniu do innych ryb. W przypadku
rtęci nie skutkuje dłuższe gotowanie, pieczenie, smażenie lub
inne metody wytapiania tłuszczu. Wszelkie szkodliwe substancje
znikają, ale rtęć zawsze pozostaje. Gromadzi się głównie w
wątrobie i innych wnętrznościach. Dlatego też dobrze jest
oczyścić i wypatroszyć rybę przed przygotowaniem. Zbyt duże
stężenie rtęci jest powodem uszkodzeń centralnego układu
nerwowego. Ptaki zmieniają swój śpiew, ryby anemicznie reagują na
ataki drapieżników, a ludzie? Zaczynają się dziwnie zachowywać.
Łatwo dostrzec, że negatywne zmiany zachodzą w całym łańcuchu
pokarmowym i nie dotyczą tylko jego pierwszego ogniwa.
Jak radzić sobie
z narastającym problemem? Oczywiście, że nie warto rezygnować z
ryb. Aby przekroczyć tygodniową, 70 – kilogramowy człowiek
musiałby zjeść 25 100 – gramowych puszek z tuńczykiem. Spożywać
ryby należy więc nie częściej niż 2 lub 3 razy w tygodniu.





