Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty
Witaminy po ciemnej stronie mocy
O witaminach zawsze i
wszędzie mówi się dużo. Zwykle w samych superlatywach, bo w końcu
nie możemy bez nich żyć, a ich niedobór grozi różnymi
powikłaniami. Nie trzeba także wspominać o korzyściach dla naszej
urody. W tkankach zachodzą procesy decydujące o funkcjonowaniu
całego organizmu i właśnie witaminy są niezbędnymi do ich
przeprowadzania składnikami. Czy w każdej sytuacji stanowią o
naszym bezpieczeństwie czy też czasami powinniśmy ich unikać?
Na wygląd oraz kondycję
naszej skóry największy wpływ ma witamina A. Przyspiesza ona jej
regenerację oraz działa nawilżająco. Łatwo się domyślić, iż
niedobór w tym zakresie przyczynia się do powstawania suchego,
złuszczonego naskórka oraz mniej korzystnego wyglądu zewnętrznego.
W branży kosmetycznej stosuje się retinol, nazywany stabilizowaną
formą witaminy A. Jest to także jej najłatwiejsza do
przedawkowania postać. Przesadzając ze spożyciem retinolu możemy
nabawić się poważnego zatrucia, nudności, biegunki oraz ogólnych
problemów z samopoczuciem. Przedawkowanie może skończyć się dla
nas skomplikowanymi w skutkach schorzeniami, takimi jak zaburzenia
widzenia, uszkodzenia wątroby oraz utrata włosów. Bardzo bogatym
źródłem witaminy A jest tran, jednak charakteryzuje się on dużą
zawartością retinolu. Są jednak o wiele bezpieczniejsze formy jej
przyjmowania. Beta – karoten, znany nam przede wszystkim z soków
marchwiowo – owocowych, stanowi doskonałe rozwiązanie dla naszej
codziennej profilaktyki żywieniowej. Jest on przyjmowany przez nasz
organizm tylko w takich ilościach, w jakich go potrzebujemy. Nie ma
żartów, moi drodzy. Kobietom będącym w okresie ciąży lekarze
stanowczo odradzają przyjmowania zbyt dużych dawek witaminy A,
ponieważ mogą one wywołać trwałe wady u dziecka.
Witamina C z kolei nie
stanowi praktycznie żadnego zagrożenia dla naszego zdrowia. Jako
rozpuszczalny w wodzie składnik naszego pożywienia szybko ulega
zniszczeniu pod wpływem wysokiej temperatury oraz tlenu. Wiąże się
to z tym, że wszelkie suszone owoce lub warzywa, pozbawione są
witaminy C. Jedyne, co może nam zaszkodzić, to jej niedobór. W
ramach ciekawostki warto wspomnieć o tym, iż witaminę odkryto
dzięki badaniom nad szkorbutem, czyli chorobą marynarzy, którą ów
niedobór powoduje. Witamina C doskonale rozpuszcza się w wodzie,
dzięki czemu odczuwany przez organizm nadmiar jest usuwany wraz z
moczem.
Przedawkować można
także witaminy z grupy B. Teoretycznie jest to niewykonalne, jeżeli
przyjmujemy je w formie świeżych owoców i innych naturalnych
składników. Mało prawdopodobne jest również przedawkowanie
witamin w postaci syntetycznej. Możemy jednak mieć do czynienia z
nieprzyjemnymi zaburzeniami neurologicznymi lub bezsennością i
zawrotami głowy.
Karotenoidy - pomaluj swój świat!
Jakie przysmaki najczęściej wywołują
uśmiech na waszych twarzach? Czekolada, żelki? A może tatar z
Sokołowa? O tym ostatnim piszę, bo często na widok literki „E”
dostajemy gęsiej skórki i krzyczymy, że to ta wstrętna chemia.
Tymczasem nie wszystko, co się pod nią kryje, musi być dla nas
szkodliwe.
Jedzenie zdecydowanie wpływa na nasz
nastrój. Wszyscy mówią, że zdrowe produkty poprawiają nasze
samopoczucie, gdy tymczasem uśmiechamy się chrupiąc tłustego
kebaba lub hot-doga ze stacji benzynowej. Ostatnie odkrycia nauki
pokazują jednak, że korzystne zmiany wywołują w nas
przeciwutleniacze zwane karotenoidami. W przeprowadzonym niedawno
eksperymencie okazało się, że ich poziom w spożywanych pokarmach
był ściśle związany z nastrojem ludzi, którzy brali udział w
doświadczeniu. Co prawda poziom optymizmu badano przy użyciu testów
psychologicznych, ale liczy się sam efekt.
Karotenoidy to nic innego jak barwniki roślinne. Są one, jak już
wcześniej wspomniałam, antyoksydantami, a więc wspomagają procesy
obronne organizmu oraz zapobiegają szybkiemu starzeniu. Istnieje ok.
600 barwników roślinnych, ale największe znaczenie dla nas ma 6:
beta-karoten, alfa-karoten, kryptoksantyna, likopen, luteina i
zeaksantyna. O pierwszym wymienionym chyba nie muszę zbyt wiele
pisać. Każdy, komu zależy na ciemnej cerze, szuka produktów,
które zawierają jego spore ilości, takich jak szpinak lub marchew.
Zastanawialiście się, dlaczego rośliny tak szybko nie usychają,
mimo że praktycznie przez cały czas są narażone na działanie
promieni słonecznych? Karotenoidy pochłaniają promieniowanie
ultrafioletowe, które powoduje powstawanie wolnych rodników,
neutralizując ich działanie. Aby zachować dobry wygląd i młodość,
koniecznie trzeba spożywać duże ilości warzyw i owoców.
Każdy z barwników ma swoje konkretne
zastosowanie i jest wykorzystywany w walce z różnymi chorobami.
Likopen skutecznie pomaga w leczeniu raka prostaty bądź żołądka.
Duże dawki alfa-karotenu i luteiny znacząco obniżają ryzyko
powstawania w organizmie nowotworu płuc. Luteina pozwala na lepsze
widzenie w nocy, zapobiega zaćmie i chroni siatkówkę oka. Jak już
wspomniałam, karotenoidy są powszechnie wykorzystywanymi
substancjami w procesie produkcji żywności. Najczęściej jednak
określa się je symbolami: E160a, E160b, E160c, E160d, E160e i
E160f. Mało kto z nas ma więc pojęcie, z czym tak naprawdę się
spotyka.
Bez błonnika ani rusz!
Zdrowe odżywianie
nie miałoby większego sensu, gdyby nie pewien znaczący składnik
diety. Mowa oczywiście o błonniku. Dlaczego jest taki ważny?
Najpowszechniej
znanym faktem z nim związanym jest to, że poprawia perystaltykę
jelit. Mówiąc wprost, spożywanie dużych ilości błonnika
znacznie przyspiesza przemianę materii. Dietetycy oraz inni
specjaliści od zdrowego żywienia uważają również, że odgrywa
bardzo ważną rolę w leczeniu cukrzycy i chorób układu krążenia,
ponieważ obniża poziom cholesterolu w organizmie. Dzięki
usprawnianiu pracy jelit możemy o wiele łatwiej pozbyć się
toksycznych substancji zalegających w naszym przewodzie pokarmowym.
Nie chcemy przecież, aby przedostawały się one do krwiobiegu i tym
samym nas zatruwały.
Minęło mnóstwo
czasu zanim naukowcy zaczęli doceniać rolę błonnika. Wcześniej
był uważany tylko za niepotrzebny składnik pożywienia, ponieważ
ludzki organizm nie zawiera enzymów, które zdolne by były go
strawić. Od kilkunastu lat jednak jego działanie staje się coraz
bardziej zauważalne i odczuwalne. Czym właściwie jest błonnik? W
skrócie jest to grupa substancji zawartych w ścianach komórkowych
organizmów roślinnych. Warto więc, by nasza dieta była bogata we
wszelkiego rodzaju owoce i warzywa. Wraz ze stosowaniem
niskotłuszczowej diety możemy o wiele skuteczniej zapobiegać
nowotworowi jelita grubego. Dzięki spowalnianiu procesów
wchłaniania substancji z jelita cienkiego do krwi błonnik utrzymuje
stały poziom cukru we krwi. Wskutek tego nasza całodzienna energia
nie ulega wahaniom. Wszystkich pozytywnych działań błonnika nie
sposób tutaj wymienić.
Jednym z
najważniejszych jest przeciwdziałanie zaparciom. Błonnik
przemieszcza się przez cały przewód pokarmowy w niezmienionym
stanie. Wchłaniając wodę, zwiększa objętość mas kałowych, co
oczywiście ułatwia wydalanie. Wchłanianie wody powoduje z kolei
jego pęcznienie, dzięki któremu wypełnia żołądek i zmniejsza
uczucie łaknienia. Można więc stwierdzić, że błonnik
zdecydowanie pomaga w walce z otyłością. Co więcej, oczyszcza
organizm z kwasów żółciowych oraz metali ciężkich.
Efektem spożywania
dużej ilości błonnika jest niższa zachorowalność na choroby
nowotworowe układu pokarmowego. Według Światowej Organizacji
Zdrowia przeciętnie człowiek powinien spożywać ok. 20 – 40 g
dziennie. Najlepszym rozwiązaniem jest również uzupełnienie go o
wodę spożywaną w ilościach co najmniej 2 litrów na dobę. Należy
unikać błonnika w formie tabletek, ponieważ łatwo wówczas o
przekroczenie limitów. Jeżeli wcześniej nie zawracaliśmy sobie
głowy zdrowym odżywianiem lub równoważeniem naszej diety, należy
stopniowo wprowadzać go do naszego jadłospisu, by nie zmieniać
nawyków żywieniowych z dnia na dzień.



